Istotą płodozmianów jeszcze przed nastaniem ery kombajnów było przemienne stosowanie roślin – trzeba było żonglować roślinami kłosowymi i dwuliściennymi, ozimymi i jarymi. W ostatnich latach oczywiście zmieniły się rośliny, które są potrzebne na rynku. Jednak zbytnie zawężenie płodozmianów do roślin ozimych, a w szczególności tylko praktycznie do pszenicy i rzepaku ozimego, odbija się teraz czkawką. Mniej uzasadniony jest także argument opłacalności, ponieważ coraz trudniej zarobić na pszenicy jakościowej.
We współczesnych zmianowaniach przeważają uprawy ozime, ze względu na generowanie większych zysków i mniejszą zawodność w plonowaniu. Charakteryzują się one dużym udziałem zbóż. Skutkiem tego jest w praktyce bardzo wąskie okno czasowe między żniwami a nowymi zasiewami.
W efekcie pogorszyła się tzw. higiena pola, co skutkuje wieloma problemami fitosanitarnymi. Zwłaszcza jeśli do tego zrezygnowano z orki i wprowadzono uproszczoną uprawę. Generuje to problemy z większą presją chwastów, chorób czy szkodników. Problem pogłębia często też jednostronne stosowanie tych samych substancji czynnych – zwłaszcza w kontekście zwalczania chwastów.
Skutkiem tego wszystkiego jest ciągle wzrastająca presja szkodników, chwastów czy chorób. Jeszcze 40 lat temu rolnicy nie znali problemu septoriozy liści. Znano łamliwość podstawy źdźbła, mączniaka czy rdzę. Dzisiaj dodatkowo jeszcze trzeba mieć na uwadze odporność chwastów na herbicydy. Nie ma wyjścia, w wielu przypadkach koniecznie trzeba zastanowić się nad wprowadzeniem odpowiednich roślin jarych do płodozmianu.
Zielony nawóz
Rozpatrując kwestię zmianowania nie można brać pod uwagę tylko samej presji patogenów, ale także kwestię wartości odżywczej – czyli ilości składników pokarmowych, jakie dostarczają poszczególne rośliny, a zatem jaką wartość pozostawiają stanowiska.
Pomiędzy poszczególnymi gatunkami są znaczne różnice. Przykładowo kukurydza na kiszonkę pozostawia ok. 15 kg/ha N i ok. 10 kg/ha P2O5. Znacznie większe ilości składników pokarmowych pozostawia rzepak, przy plonie ok. 4,5 t/ha jest to odpowiednio 70 kg/ha N oraz 35 kg/ha P2O5. Jeszcze więcej azotu pozostawiają rośliny strączkowe, bo nawet ok. 100 kg/ha.
Więcej na temat sposobu planowania płodozmianu przeczytacie w numerze 6/2017.