
W okresie przedświątecznym pracownicy zakładów ubojowych uwijali się jak pszczoły w ulu, żeby zrealizować plany ubojowe i wysłać zakontraktowany towar. Magazyny opustoszały, a większość zakładów w przerwie między Wigilią, a Sylwestrem nie pracowały. Teraz rozpoczęła się pogoń za towarem, a stawki wróciły na wysoki, przedświąteczny poziom.
Zdobycie ładnych, dobrze wybitych i wyrównanych partii bydła nie będzie takie proste, bo jak nie było bydła pod koniec 2021 r., tak nie ma i teraz. Problem nie dotyczy jedynie Polski, ale całej UE. Sytuację na rynku światowym i utrzymanie wysokich stawek stabilizuje także utrzymanie zakazu eksportu wołowiny z Argentyny. Trzeba trzymać kciuki, żeby w UE nie rozszerzono obostrzeń dotyczących koronowirusa i twardego lock downu, wówczas, gdyby tak się stało, pojawiłby się problem z zagospodarowaniem wołowiny przez sektor gastronomiczny.
Według analizy Meat Market Observatory od połowy grudnia 2021 r. w Polsce można było zaobserwować obniżki rzędu 19 % dotyczące młodego bydła w wieku od 12 do 24 miesięcy do poziomu 4,18 euro/kg wbc (klasy U-R-O). Średnie ceny unijne także spadły, ale o 2,4...