
Kilka dni temu współwłaściciel Rostselmasha Konstantin Babkin wskazał na drastyczny spadek popytu na produkowane w Rostowie maszyny.
– Brak zamówień jest znaczący, rok będzie trudny. W 2025 r. nastąpi poważny spadek. Być może wyprodukujemy i sprzedamy o 40% mniej kombajnów i ciągników niż dwa lata temu – stwierdził cytowany przez agencję TASS.
Babkin skarży się na niewystarczające wsparcie finansowania maszyn w kraju, niską rentowność produkcji rolniczej, wysokie oprocentowanie kredytów i brak kierunków eksportu. Sankcje i protekcjonizm wykluczają lub mocno ograniczają eksport do Unii Europejskiej, Ameryki Północnej i Chin. Wiele może nam powiedzieć fakt, że poza kraje Wspólnoty Niepodległych Państw trafia zaledwie 4% maszyn z Rostowa, a jako głównego ich importera Babkin wymienia Zimbabwe.
Jak donosi serwis Glavpahar, w fabrykach Rostselmasha produkowanych jest trzy razy mniej ciągników i kombajnów niż rok temu, a ograniczenie tygodnia pracy do 4 dni jest niezbędne dla zachowania kompetentnego zespołu. Co dalej z rosyjskim producentem? Czas pokaże, jednak wyraźnie widać, że sankcje bardzo mocno odbijają się na jego działalności.