
Inwestycje w hodowlę? Samorządy mogą je zablokować
Polska branża mięsna ma potencjał, by dalej rosnąć – zarówno na rynku unijnym, jak i poza UE. Problemem są jednak przepisy, które skutecznie zniechęcają rolników i przetwórców do inwestycji. Jak mówi prezes Związku Polskie Mięso, brak stabilności prawnej uderza bezpośrednio w producentów trzody chlewnej, drobiu i bydła – szczególnie tych, którzy planują rozbudowę obiektów inwentarskich.
– Mamy do czynienia z patologiczną sytuacją, w której decyzja wyspecjalizowanego organu, np. Wód Polskich czy Dyrekcji Ochrony Środowiska, może zostać uchylona na wniosek małego stowarzyszenia. Bo komuś się inwestycja po prostu nie podoba. To nie ma nic wspólnego z pewnością prawa – podkreśla Strzelecki.
ASF nadal hamuje rozwój trzody chlewnej
Polska jest liderem eksportu drobiu i wołowiny w UE, ale trzoda chlewna od lat znajduje się w kryzysie. Głównym powodem jest ASF, który ogranicza możliwości hodowli i eksportu wieprzowiny. Jacek Strzelecki podkreśla, że hodowcy i zakłady spełniają wymogi bioasekuracji, ale bez eliminacji dzików nie da się opanować ASF.
– Gdybym mógł decydować, to już dzisiaj bym nakazał wystrzelanie wszystkich dzików w Polsce, bo to jest problem. To jest wektor – mówi Strzelecki.
Zobacz cały wywiad w materiale wideo – o dzikach, przepisach, eksporcie i przyszłości branży mięsnej
Ministerstwo i weterynaria działają skutecznie
Mimo trudnej sytuacji epizootycznej, prezes Związku Polskie Mięso pozytywnie ocenia działania państwowych służb.
– Minister rolnictwa i weterynaria podejmują decyzje na czas. Blokują rynki, z których mogłyby dotrzeć choroby. Trzeba docenić ich wysiłek – działają w oparciu o przepisy prawa i robią, co mogą – zaznacza.
W rozmowie poruszono także temat zagrożenia pryszczycą, która pojawiła się na Słowacji i Węgrzech. Strzelecki ocenił, że przepisy krajowe i unijne pozwoliły szybko zareagować i ograniczyć ryzyko importu cieląt z regionów objętych zagrożeniem.
Potencjał produkcyjny nadal niewykorzystany
Choć wartość polskiego eksportu mięsa przekracza już 10 miliardów euro rocznie, polska branża mięsna wciąż ma ogromne rezerwy. Strzelecki zwrócił uwagę na niewykorzystaną powierzchnię użytków zielonych.
– Mamy 3,2 mln hektarów łąk, z czego tylko połowa jest wykorzystywana na paszę. To pokazuje, jak duże są jeszcze możliwości rozwoju – mówi.
Według Strzeleckiego zakłady przetwórcze są przygotowane na zwiększenie produkcji. Kluczowe będą tu jednak jasne i stabilne reguły dla inwestorów – zarówno w hodowli, jak i przetwórstwie.