
Jak czytamy w komunikacie przedstawionym przez komisarza Hansena "Przede wszystkim rolnicy muszą uzyskiwać większe dochody z rynku, co pozwoli im również na dokonanie niezbędnych inwestycji, aby dostosować swoje gospodarstwa do przyszłych wyzwań i zwiększyć ich odporność.
Warunkiem wstępnym jest skorygowanie obecnej nierównowagi w łańcuchu żywnościowym, w którym niesprawiedliwa dystrybucja dochodów, ryzyko i obciążenie kosztami często w sposób nieproporcjonalny dotykają producentów surowców. Praktyki polegające na systematycznym zmuszaniu rolników do sprzedaży poniżej kosztów nie będą tolerowane".
Bardzo słuszne założenie, jednak czy możliwe do zrealizowania w praktyce? O tym właśnie rozmawiamy z ekspertem ds. rynków rolnych top agrar Polska, dr Juliuszem Urbanem.
Za dużo marnujemy
- Biorąc pod uwagę ochronę dochodów rolnika, wynikającą z przedstawionej wizji WPR na kolejne lata, należy ponownie przeanalizować system dystrybucji żywności do finalnego konsumenta. Tu bowiem drzemią spore rezerwy, wynikające z ogromnych marnowanych ilości artykułów spożywczych. Prawie 1/3 światowej produkcji żywności psuje się każdego roku w drodze z pól na nasze stoły – alarmowało ponad 10 lat temu FAO. Z danych Komisji Europejskiej wynika, że w ciągu roku w UE wyrzuca się 88 mln ton żywności, a organizacja Feedback EU skalę marnotrawstwa oceniła na 153,5 mln ton – wyjaśnia nasz ekspert.
Jego zdaniem, warto wrócić do modelowego układu handlu i wyraźnego podziału handlu na rynek hurtowy i detaliczny. Na wielkopowierzchniowy półhurt, który wyciska z dostawców ostatnie soki w cenach sprzedaży, żeby pokryć swoje rozdmuchane koszty nie powinno być miejsca. Rynek hurtowy powinien zaopatrywać drobnych przetwórców i restauratorów, a końcowego konsumenta handel detaliczny, który jest w stanie bardziej zadbać o nadzór nad zapasami i jakością produktów. Bo tutaj sprzedawca nie jest tak anonimowy.
Nie trzeba fizycznie kupować zboża
Jednak ograniczenie strat żywności w całym łańcuchu od pola do stołu i przemodelowanie handlu żywnością nie są zapewne wystarczającym panaceum na wszystkie problemy sektora. Gros surowców rolnych trafia jednak nie bezpośrednio do sklepów, ale do pośredników i przetwórców. Co więcej, ceny surowców rolnych są ustalane na światowych giełdach, gdzie zamiast fizycznym towarem obraca się instrumentami pochodnymi.
- Wpływanie na rynek, który jest wypadkową bardzo wielu sił i czynników jest niesamowicie trudne, żeby powiedzieć nierealne. Aby z tym tematem się uporać trzeba raczej popatrzeć gdzie ten rynek powstaje i co o kształcie cen decyduje. Tu kłaniają się giełdy, i mamy przecież europejską giełdę Matif, do której notowań czy na rzepaku, czy pszenicy odnoszą się obecnie przetwórcy i eksporterzy w swoich kwotowaniach. Krótko mówiąc kursy na Matifie decydują o cenach głównych produktów pracy rolnika na polu. Żeby mieć wpływ na ceny jakie otrzyma rolnik trzeba wpływać na notowania – uważa Urban.
Więcej o realnych możliwościach realizacji idei wzmocnienia pozycji rolnika w łańcuchu rolno-spożywczym w kolejnym odcinku wideopodcastu "rozmowy o Wspólnej Polityce Rolnej":